obraz

obraz

wtorek, 21 maja 2013

Rok za nami..



Dobrze pamiętam czekanie na wielki EXIT i jak chciałam już mieć ją w ramionach. A tu bum i minął rok cały! Jakoś daliśmy radę- chociaż nadal twierdzę że powinni w szkole uczyć podstaw wychowania kolejnego pokolenia, może dałoby się uniknąć paru błędów albo być bardziej świadomym kolejnych poziomów rozwoju. Odchować dziecię nie jest łatwo. Skąd pewność że to a tamto nie jest dla niego dobre? Przecież moralność i hierarchie wartości są różne. Nasze życie, moje życie zmieniło się o 180st. Prawie nie spotykamy znajomych, nie spacerujemy w ciepłe wieczory, nie pijemy zbyt dużo (bo na wszelki wypadek ktoś zawsze musi móc prowadzić).. z drugiej strony jest to pewien etap w którym się znaleźliśmy i zdobywamy nowe umiejętności. Uczę się bycia mamą a Lilka wymowy i znaczenia dla słowa MAMA. Ja próbuję wyznaczać granicę a ona sprawdza siłę słowa NIE. Ja odkrywam w sobie pokłady cierpliwości a ona eksploruje wszechświat za pomocą łapek i języka. Jeśli zazwyczaj czas nie ma dla mnie znaczenia tak teraz dostrzegam jego upływ. Ten etap obfitował w niesamowite skoki milowe od małego ziarenka do stawiającej samodzielnie kroki pannicy, od otulania ciasno w kocyk do spania najlepiej bez kołdry połową nogi na tacie a głową na maminym boczku. Niesamowicie jest poznawać świat z kimś od nowa, pokazywać, nazywać, wyjaśniać, uczyć.  Ale czy w życiu przychodzi  właściwy na to moment? Przyszli niedoszli rodzice jeśli się zastanawiacie to mam dla was odpowiedź: otóż nie. Z perspektywy czasu to była właśnie najwłaściwsza chwila. Zostałam mamą na resztę swojego życia. 
1 dzień
1 rok
                                                      

wtorek, 7 maja 2013

Majówkowo Bałtykowo czyli Chłapowo!




  Pomimo przeciwności losu jak wzięcie ad hoc urlopu lub moja angina udało nam się na majówkę wyrwać. Pogoda dopisała - 3 dni słońca i byczenia nad morzem. Znaleźliśmy super chatkę z placem i salą zabaw dla najmłodszych. Lilka była w siódmym niebie:) Nad morzem wiało ale sprawienie sobie nowych kurtek i wiatrołapa dopomogło w siedzeniu na plaży. Jakoś mi się zapomniało że w Chłapowie są takie długie schody, więc wózek musiał pójść w odstawkę a ja zamienić się w torbacza co dziecko w chuście owinięte nosi. Dziecie nasze pokochało morze, usypiało kołysane jego szumem. Nosiłam je wzdłuż brzegu oddychając orzeźwiającym powietrzem.. 

udawaliśmy samoloty..


graliśmy w łapki..


i duuuużo spacerowaliśmy.



Ludzie mówią że jak człowiek nad morze jedzie to powinien się tego jodu nawdychać- więc próbowaliśmy (angina zniknęła już drugiego dnia). Wypoczęci, opaleni, i z piaskiem dosłownie wszędzie wróciliśmy do pięknie zazielenionej wreszcie Łodzi!!!

środa, 1 maja 2013

Piknikowanie









          Uwielbiam pikniki. Kiedyś jeździliśmy na nie dwukołowym rumakiem, albo piliśmy dużo wina.. teraz mamy pewne ograniczenia. No cóż nie tylko nam ma się podobać. Ten piknik spędziliśmy na placu zabaw na Śląskiej:) Niestety deszcz nieco skrócił nasz pobyt ale jest to na tyle blisko że nie raz tam jeszcze zawitamy! (dla tych bezdzietnych też miejscówkę polecamy bo jest łąka do poleżenia, miejsce na grilla i dookoła las ach!)

środa, 24 kwietnia 2013

Wiosna wiosna wiosna!



W końcu udało się rozpuścić resztki śniegu i przywitać na dobre wiosnę. Pierwsza wiosna w życiu panny Liliany! Nieprzyzwyczajona do nadmiaru słońca robi doń kwaśną minę. Coraz więcej czasu spędzanego na dworze i mniej ucinanych w ciągu dnia drzemek sprawiają że i ja padam przy jej usypianiu (tudzież pojeniu NADAL cycem). Na domiar złego a dla mnie dobrego wybywam z domu na 3godziny do swojej pierwszej od dawna powiedzmy pracy. Po czym wracam i muszę
dziecko nakarmić, dom odkurzyć i włączyć pranie etc. Jeśli ktoś zapytałby mnie czego nie lubię najbardziej to nie wiem czy na jednym oddechu zdążyłabym wymienić wszystkie domowe prace jakie mi w udziale bycia matką ala kurą domową przypadły. „Rosół z siebie robię” i padam na łóżko..spać!
A zapomniałabym nadmienić ważny fakt odnotowany różową kredką w naszym pamiętniczku wielkich wydarzeń - zakupiliśmy pierwsze obuwie dla dziecia. Kobietą będąc przespacerowała pół galerii aby swoimi trzewiczkami ogółowi się pochwalić. 


Filmik z zakupów:)

środa, 10 kwietnia 2013

Zawitkowski w Łodzi



Zawitaliśmy gromadnie w miejsce zapisane grubą kredką w pamiętniku naszej znajomości. Otóż los czy pech chciał że pierwszy raz spotkaliśmy się w Textorial Parku. Tym razem mniej sentymentalnie i nie z powódek zawodowych ale z chęci wysłuchania dość ciekawego wykładu Pawła Zawitkowskiego i spędu organizowanego przez klub łódzkich mam. Powiem tak: Lilka się świetnie bawiła czworakując w te i nazad po scenie, a ja próbowałam się nieco wsłuchać. Wnioski po audycie: fajny człowiek z tego Zawitkowskiego, nie boi się mówić co myśli- chociaż pleni ciemnotę której ja nie cierpię, dał dużo różnych wskazówek o których większość nie wie lub zapomina. Z punktu widzenia fizjoterapeutycznego nie ze wszystkim się zgodzę, ale i tak podziwimy go z Radkiem że ma odwagę stanąć przed takim stadem i przymilnym głosem ganić tych co w różne zabobony od baby prababy wierzą i nadal stosują. Także szacun :) Polecam tym co nie byli żeby wejść na Pawła fanpaga i śledzić gdzie i kiedy przemawiać jeszcze mu dadzą. Z drugiej strony ”Zawitkowski” to już niezła firma więc powinien niedługo coś oprócz książek sprzedawać lub konkretnym logo produkty oznaczać- to się na pewno sprzeda!

Translate/Übersetzen